Jak ja nienawidzę ćwiczyć… Czy da się polubić sport?

nienawidzę ćwiczyć

Jak ja nienawidzę ćwiczyć… Czy da się polubić sport? Wyznania BYŁEJ ciepłej kluchy

Nienawidzę ćwiczyć… – często to powtarzasz? Niech zgadnę, chciałabyś żyć zdrowo, zaczynasz lepiej się odżywiać (chociaż brakuje Ci pizzy, czekolady i chipsów, to jakoś dajesz radę), ale nie jesteś w stanie zmusić się do aktywności fizycznej? Powiem Ci coś, kiedyś też myślałam, że sport nie jest dla mnie. Nigdy nie byłam zbyt sprawna i nigdy niczego nie trenowałam. Nie miałam też nigdy ambicji, żeby zostać drugą Chodakowską czy Lewandowską. W zasięgu moich marzeń nigdy nie było fit sylwetki, ale zdrowie tak. Dlatego zawsze mnie wkurzało, że nie ćwiczę i zastanawiałam się z czego to wynika i jak to zmienić.

Dlaczego nie lubimy ćwiczyć?

To jasne, że wysiłek jest wymagający, męczący, szczególnie gdy zaczyna się swoją przygodę ze sportem. Nie każdy lubi czuć przyspieszony oddech i pot na swoim ciele. Oczywiste jest też, że sport zabiera czas i że trudno nagle znaleźć na niego miejsce w kalendarzu, w którym nigdy go nie było (chociaż każda z nas wie, że kosztem leżenia na kanapie, da się to zrobić). Ale to, co wymieniłam do tej pory, to naprawdę drobiazgi. Moim zdaniem powód, dla którego nie lubimy aktywności fizycznej jest poważniejszy i wynika z dzieciństwa, dokładniej z lekcji wychowania fizycznego.

Nienawidzę ćwiczyć… – Serio? Opowiedz mi o swoim wfie

Chociaż zawsze trafiałam na fajne nauczycielki od wfu, to muszę przyznać, że nigdy go nie lubiłam i wiem, że nie jestem jedyna. Szkoła, okres dojrzewania, wiele wstydliwych spraw dla dorastających dziewczynek, szalejące hormony, często niskie poczucie własnej wartości… i do tego wf! Pamiętam, że dla wielu moich koleżanek moment przebierania się we wspólnej szatni był nieprzyjemny. Dla wścibskich dziewczynek z klasy wszystko było sensacją:

  • ta nosi stanik, tamta jeszcze nie,
  • ta ma majtki w misie, tamta nosi koronkowe stringi,
  • ta goli się już pod pachami, tamta jeszcze nie,
  • ta ma okres, tamta jeszcze w ogóle nie dostała…

Zawsze się zastanawiałam, jak być powinno, co powinnam zrobić, żeby nie rzucić się w oczy, jak będzie dobrze? Teraz, z punktu widzenia dorosłej kobiety, wiem, jaka to głupota i że nie ma żadnego znaczenia, która dziewczynka zaczęła nosić stanik jako 10-latka a która rok później, ale wtedy to była bardzo ważna sprawa i mogłabym być bezpieczniejsza, spokojniejsza, gdyby nie wf.

Z wfem jest związana jeszcze jedna przykra sprawa, mianowicie rywalizacja i co się z tym wiąże różny poziom sprawności dzieci, odgórne normy i przede wszystkim brutalność dzieci. U mnie było tak, że niektóre aktywności nie sprawiały mi nigdy problemu. Miałam dobre oceny choćby za dwutakt, gibkość, bieg na 60 metrów, ale były też takie zadania, które sprawiały mi olbrzymią trudność, np. przeskok przez kozła czy przewrót w tył. I chociaż chęci miałam wielkie, chociaż łatwo się nie poddawałam, to jednak nie potrafiłam zrobić tego cholernego przewrotu w tył. Jak się z tym czułam? Beznadziejnie… Inne dziewczynki bez zbędnego treningu robiły przewrót już za pierwszym razem i dostawały piątki. Kiedyś usłyszałam od nauczycielki, że widzi, jak bardzo mi zależy, że staram się bardziej niż inne dzieci, że zasługuję na najlepszą ocenę, ale według tablic może mi postawić tylko tróję. Wracałam do domu ze łzami w oczach i się zastanawiałam jaka to niesprawiedliwość. Może nauczyło mnie to przegrywać, może pokazało, że nie we wszystkim będę najlepsza, a może sprawiło, że zrezygnowałam ze sportu? Bo po co robić coś, w czym jestem kiepska.

Nie zapomnę też gier zespołowych. Po pierwsze wybieranie do drużyn – najmniej sprawne osoby były wybierane jako ostatnie. Super, co? Na pewno świetnie to wpływało na ich pewność siebie. Poza tym w każdej klasie zawsze znalazła się nadambitna osoba, dla której przegrana nieznaczącego meczu na jednej z lekcji była życiową porażką, za którą było obwiniane “najsłabsze ogniwo”. Mnie może nigdy nic podobnego nie spotkało osobiście, ale nie raz pocieszałam zasmucone koleżanki. Poza tym pamiętam idiotyczne wymysły nauczycieli typu przeciąganie się pod ławeczką. No wszystko fajne, ale czy naprawdę trudno im było wyobrazić sobie, co przeżyje otyłe dziecko, które nie mieści się pod ławeczką? Stawało się pośmiewiskiem dla całej klasy. Do tej pory pamiętam płonące policzki i łzy w oczach większych dzieci. Wcale nie byłam zdziwona, gdy następnego roku szkolnego okazywało się, że “są ciężko chore” i mają zwolnienie lekarskie, bo nie mogą już ćwiczyć na wf.

No i jak tu drodzy nauczyciele polubić sport i uprawiać go chętnie w dorosłym życiu? Moim zdaniem większość z nas ma po prostu wpojone, że sport to zło. Nie demonizuję wfu, powinien być obowiązkowy, ale w innej formie. W takiej, która zachęci do ćwiczeń, pokaże, że nieważne jak, ważne, że się ruszasz.

Jak polubić sport, czy jest to w ogóle możliwe?

Nadchodzi dorosłość, nie lubimy ćwiczyć, wiemy, że trzeba, ale zawsze jakoś nie wychodzi. Czy może się to zmienić, czy można polubić sport? Tak, skoro ja polubiłam to naprawdę można. A jak to zrobiłam? Przede wszystkim zdałam sobie sprawę z tego, że jest tyle aktywności, że nie ma takiej opcji, żeby wszystko mi się nie podobało. To tak jakbym uznała, że skoro nie smakują mi śledzie, to znaczy, że nic do jedzenia mi nie będzie smakować. I po prostu próbowałam, testowałam.

Raz zaczęłam biegać, pierwszy dzień był koszmarny, drugi trochę lepszy, trzeciego było ok, czwartego stwierdziłam, że nawet mi się podoba. Tak zaczęłam biegać, ale po kilkunastu dniach skończyłam, bo szybko zaczęło robić się ciemno, bo zrobiło się zimno i chyba nie ubierałam się adekwatnie do pogody, bo się przeziębiłam. Na dłuższą metę bieganie nie było dla mnie. Później zaczęłam ćwiczyć z Chodakowską. Początkowo mi się podobało, bo było łatwo. Wystarczyło wstać z kanapy i ćwiczyć, ale na dłuższą metę to nie było dla mnie, nudziło mi się powtarzanie cały czas tych samych ćwiczeń. Nie będę przytaczać wszystkich prób polubienia sportu, ale napiszę, co zadziałało. Spacery. Banalne, co? Praca siedząca, firma dość daleko, trzeba dojechać autem. No i kiedy zauważyłam w aplikacji na telefonie, jak mało kroków dziennie pokonuję, postanowiłam więcej chodzić.

Spacer dla zdrowia

Spacery to naprawdę świetna sprawa. Najlepiej zabrać ze sobą kogoś bliskiego. Ja najczęściej spaceruję ze swoim narzeczonym. Podczas chodzenia mamy czas na długie rozmowy. Oboje traktujemy je jako czas dla nas a przy okazji dbamy o zdrowie. Spacery pomagają obniżyć/utrzymać prawidłowe ciśnienie, pozwalają schudnąć/utrzymać prawidłową masę ciała, poprawiają wydolność, zapobiegają wielu przewlekłym chorobom… Spacery to świetna forma aktywności – dobra dla każdego, darmowa, nie wymaga specjalistycznego sprzętu, ubrania, spacerować można zawsze i wszędzie.

Nordic walking nie tylko dla starszych osób

Kojarzycie kijki do nordic walking ze starszymi osobami? Błąd, to świetna forma aktywności również dla młodych! Jakiś czas temu kupiłam nam kijki do nordic walking. Pomyślałam, że skoro i tak spacerujemy, to może sprawimy, że nasze spacery będą bardziej wydajne, dzięki włączeniu pracy rąk. W naszym kraju panuje błędne przekonanie, że kijki służą do podpierania się i ułatwienia starszym poruszania się. To nieprawda i wiele starszych osób robi sobie krzywdę, podpierając się na kijkach. Tak naprawdę lepiej by było, gdyby nie posiadały kijków. Jeśli ktoś wie, jak z nich korzystać, to jego spacer staje się bardziej efektywny. Naprawdę czuć różnicę i widać więcej spalonych kalorii w Endomondo 🙂

Znajdź najlepsze dla siebie zajęcia w fitness clubie

Polubiłam też zajęcia w fitness clubie. Byłam w wielu klubach, u licznych trenerów i próbowałam swoich sił na dziesiątkach zajęć. Aż w końcu znalazłam to, co sprawia mi radość. Zaczęło się niewinnie, siedziałam na balkonie i obserwowałam dziewczyny idące właśnie w sportowych strojach na ćwiczenia. Pomyślałam, że przecież też bym mogła teraz poćwiczyć, zamiast siedzieć na balkonie. Następnego dnia zapisałam się na zajęcia. Spodobało mi się tak, że od roku chodzę dwa razy w tygodniu ćwiczyć z grupą. Kiedy wyjeżdżałam na urlop i uprzedzałam, że przez jakiś czas na na zajęciach, było mi naprawdę smutno.

Co mi dał rok systematycznych ćwiczeń?

Bez wyrzeczeń i innych zmian w stylu życia (naprawdę) schudłam 5 kg – dużo, mało? Nie wiem, ale schudłam przy okazji, więc przyjęłam ten wynik z radością. Delikatnie zaznaczyły mi się mięśnie brzucha – nie mam oczywiście kaloryferka jak dziewczyny na Instagramie, ale już mogę wierzyć nie tylko na słowo, że mam mięśnie brzucha. Zniknął cellulit, który miałam, czasem wydaje mi się, że od zawsze, na udach i pośladkach. Nagle po prostu zniknął! Nieco podniosły mi się pośladki. Przestały mnie boleć plecy. Praca siedząca bardzo sprzyjała bólowi dolnego odcinka kręgosłupa. Systematyczne ćwiczenia pomogły mi pożegnać ból. Poprawiłam kondycję, mam więcej energii i stałam się bardziej rozciągnięta. Po kilku zajęciach zaczęłam też wykonywać ćwiczenia, które z początku sprawiały mi duże trudności. Nabrałam trochę pewności siebie, uwierzyłam, że ja też mogę ćwiczyć z myślą o swoim zdrowiu i że może mi się to podobać. Muszę przyznać z dumą, że zaimponowałam sobie 🙂 I chyba nie tylko sobie, bo niejednokrotnie usłyszałam miłe słowa od najbliższych. Po roku ćwiczeń wiem, że chcę więcej i już kombinuję, którą aktywność jeszcze mogłabym polubić.

I co? Ciepła klucha zniknęła! Ty też możesz ćwiczyć, nie poddawaj się, tylko znajdź swój rodzaj aktywności fizycznej.

Manager Zdrowia

Zdrowy styl życia to nie tylko mój wybór, ale też wielka pasja. Nie miałam więc nigdy wątpliwości, że muszę zdobyć medyczne wykształcenie. W efekcie mogę cieszyć się tytułem magistra zdrowia publicznego i dietetyka. W swojej codziennej pracy zajmuję się marketingiem a z moich licznych obowiązków największą radość sprawia mi właśnie pisanie. Kiedy zastanawiałam się jak wykorzystać swoją miłość do tematów zdrowotnych i doświadczenie marketingowe, wpadłam na pomysł promocji zdrowia poprzez copywriting medyczny. Chciałabym, żeby teksty, które piszę na potrzeby swoich klientów i własnego bloga, zachęciły czytelników do wprowadzenia do swojego życia dobrych nawyków i wpłynęły pozytywnie na stan zdrowia.

2 Comment

  1. Myślę, że jak najbardziej można 🙂 Kluczem jest znalezienie formy aktywności, która będzie nam sprawiać przyjemność. Przecież nie każdy musi biegać czy chodzić na siłownię, są też inne formy ćwiczeń 🙂

  2. Współlokator says: Odpowiedz

    Cóż to za piękny pojazd w tle? ☺️

Dodaj komentarz