Kto powinien stosować dietę bezglutenową? Diagnostyka celiakii

diagnostyka celiakii

Kto powinien stosować dietę bezglutenową? Diagnostyka celiakii

Kto powinien stosować dietę bezglutenową? Odpowiedź wydaje się banalna: osoba, która nie może przyjmować glutenu, czyli ta, która go nie toleruje lub ma celiakię. Czy to oznacza, że nietolerancja glutenu jest aż tak powszechna? Nie. Tak samo jak swego czasu dieta Kwaśniewskiego czy dieta Dukana, teraz swoje 5 minut ma dieta bezglutenowa, która lada moment ustąpi miejsca innemu wymysłowi. Uleganie modzie nie jest w tym przypadku niczym dobrym. Eliminując ze swojej diety produkty glutenowe na własną rękę, doprowadza się często do niedoborów, np. żelaza czy witamin z grupy B. Dlatego przed przejściem na dietę, konieczna jest diagnostyka celiakii

Temat diety bezglutenowej zawsze budził we mnie irytację, bo pokazuje jak łatwo nami manipulować, jak bardzo jesteśmy podatni na modę. A to przecież tylko marketing, na który każdy duży producent przeznacza miliony. Postanowiłam poruszyć temat diety bezglutenowej dopiero teraz, gdy o ironio, dopadł mnie osobiście. 

Diagnostyka celiakii na moim przykładzie

Poszukując przyczyn uporczywej anemii, trafiłam do dietetyka znającego się na chorobach autoimmunologicznych. Wspominałam o tym tutaj. Pani dietetyk potwierdziła moje przypuszczenia, że niedokrwistość może być efektem celiakii. U osób chorych gluten działa toksycznie na kosmki jelitowe i uszkadza je, uniemożliwiając prawidłowe wchłanianie. Dziwiło mnie tylko, że nie mam żadnych innych objawów wskazujących na problem z glutenem. I chociaż bardzo chciałabym wreszcie dowiedzieć się, co mój organizm robi z żelazem, które mu dostarczam, to jednak wątpiłam, żeby za problem odpowiadał gluten. Ale nie ma co się domyślać, pomyślałam, trzeba się zbadać. 

Po rozmowie z dietetykiem, skonsultowałam sprawę jeszcze z dwoma lekarzami pierwszego kontaktu. Sprawa wydała mi się na tyle poważna, że postanowiłam jak najszybciej rozpocząć diagnostykę. Przede wszystkim zapisałam się na gastroskopię. Skierowanie na badanie dostałam od lekarza pierwszego kontaktu. Co ważne na skierowaniu musi być dopisek o podejrzeniu celiakii, by lekarz wykonujący badanie pobrał wycinki z dwunastnicy. Wynik badania będzie wiarygodny, jeśli przed nim stosujesz normalną dietę, która uwzględnia produkty zawierające gluten. 

Dietetyk zasugerował mi również, bym wykonała badania z krwi:

  • całkowity poziom IgA,
  • przeciwciała przeciw transglutaminazie tkankowej w klasie IgA,
  • przeciwciała przeciw deamidowanym peptydom gliadyny w klasie IgG.

Początkowo byłam pewna, że wykonam wszystkie badania, jednak okazało się, że w Łodzi wcale nie są popularne. Laboratorium, w którym miałam ostatecznie się przebadać, chciało ode mnie kilkaset złotych za komplet badań. W dodatku już na starcie uprzedzili, że nawet dobry wynik badań nie oznacza, że nie mam celiakii i konieczne będzie wykonanie gastroskopii. Wróciłam do domu i zaczęłam się zastanawiać po co mam wykonywać wymienione badania laboratoryjne. Chyba tylko po to, by dać zarobić laboratorium. Poczytałam na temat badań, popytałam osoby ze środowiska medycznego i podjęłam decyzję, że rezygnuję z badań krwi i czekam na gastroskopię. Dzięki dopiskowi ,,pilne,, na skierowaniu, czekałam na swoje badanie naprawdę krótko. 

Chociaż gastroskopia nie wywołuje bólu, jest nieprzyjemna i naprawdę niechętnie bym ją powtórzyła, jednak muszę przyznać, że jest świetnym narzędziem diagnostycznym, które potrafi najdokładniej pokazać, co dzieje się w przełyku, żołądku i dwunastnicy. Lekarz wykonujący mi badanie powiedział już w trakcie, że nie wyglądam na celiakię, dwunastnica jest w dobrym stanie. Pobrał jednak dla pewności wycinki. Spokojnie, chociaż biopsja jelita cienkiego brzmi okropnie, to wcale nie boli. Sama gastroskopia jest dużym dyskomfortem, wywołuje wrażenie duszenia się, odruchy wymiotne i ból gardła po badaniu, ale momentu pobrania wycinków naprawdę nie czuć.Warto przemęczyć się te kilka minut, żeby dowiedzieć się, co dzieje się w układzie pokarmowym.

Pierwszy wynik otrzymuje się tuż po badaniu. Są na nim wymienione spostrzeżenia lekarza, najprościej tłumacząc, jest tam wypisane to, co widać gołym okiem. Dla przykładu: niewydolny wpust, stan zapalny, powiększony żołądek, przepuklina. Poza tym dostaje się od razu informację, czy w żołądku znajduje się bakteria Helicobacter Pylori. Na badania histopatologiczne trzeba trochę poczekać. Ja swój wynik otrzymałam po trzech tygodniach. Potwierdził on, że nie mam celiakii. To najlepszy dowód, że nie powinnam być na diecie bezglutenowej. Diagnostyka celiakii zakończona, mam pewność, że mogę jeść produkty z glutenem i muszę szukać przyczyn anemii gdzie indziej. 

Czasowa dieta bezglutenowa

Ale zanim jeszcze trafiłam do lekarza, dostałam skierowanie na gastroskopię i zapisałam się na badanie, dostałam jeszcze jedną poradę od dietetyka i pod jego opieką przeszłam na 2,5 tygodnia na dietę bezglutenową. Cel był dla mnie jasny: sprawdzić, czy nie mam objawów celiakii, których nie dostrzegam. Może eliminując gluten zauważę, że coś się zmieniło, że coś mi jednak dolega, czego po prostu nie zauważam. Ponieważ zaufałam pani dietetyk i wiedziałam, że nie zrobię sobie krzywdy, podczas kilkunastu dni diety, zdecydowałam się z niej skorzystać. Dzięki temu zyskałam nowe spostrzeżenia na temat diety bezglutenowej i na pewno się nimi podzielę na blogu.

Po czasie czuję jednak, że czasowa dieta bezglutenowa była całkowicie zbędna. Przede wszystkim dlatego, że istnieją badania, takie jak gastroskopia, które dają jasną odpowiedź, czy jest się chorym, nie trzeba się domyślać, testować. Osobiście nie widziałam żadnej poprawy samopoczucia na diecie bezglutenowej, pewnie dlatego, że na co dzień czuję się dobrze i jak już teraz wiem, po prostu toleruję gluten. Przejście na dietę daje natomiast wielu osobom pozorny efekt lepszego samopoczucia. Pilnuje się regularności spożywanych posiłków, je więcej wartościowych produktów i rezygnuje z produktów mącznych, które obfitują w cukier, tłuszcz i inne niezdrowe substancje, polepszacze. To zwykle zmniejszenie spożywanej chemii i cukru sprawia, że ludzie na diecie bezglutenowej czują się lepiej, ale naprawdę biedny, oskarżany o całe zło tego świata gluten, nie ma z tym nic wspólnego.

Manager Zdrowia

Zdrowy styl życia to nie tylko mój wybór, ale też wielka pasja. Nie miałam więc nigdy wątpliwości, że muszę zdobyć medyczne wykształcenie. W efekcie mogę cieszyć się tytułem magistra zdrowia publicznego i dietetyka. W swojej codziennej pracy zajmuję się marketingiem a z moich licznych obowiązków największą radość sprawia mi właśnie pisanie. Kiedy zastanawiałam się jak wykorzystać swoją miłość do tematów zdrowotnych i doświadczenie marketingowe, wpadłam na pomysł promocji zdrowia poprzez copywriting medyczny. Chciałabym, żeby teksty, które piszę na potrzeby swoich klientów i własnego bloga, zachęciły czytelników do wprowadzenia do swojego życia dobrych nawyków i wpłynęły pozytywnie na stan zdrowia.

Dodaj komentarz