Mini lop – najlepszy królik do domu

mini lop najlepszy królik do domu

Mini lop – najlepszy królik do domu

Ostatnio mój świat zmienił się o 180 stopni. Stało się to w momencie, gdy do mojego domu przybyło całe 400 g szczęścia. Lucy, częściej nazywana Lusilką, jest królikiem rasy mini lop, co oznacza, że jest małym, słodkim barankiem, który stylem bycia do złudzenia przypomina psa. Postanowiłam poświęcić tekst na blogu mini lopom i odpowiedniej opiece nad królikiem z prostego powodu. Skoro sami żyjemy zdrowo, dobrze się odżywiamy, chodzimy do lekarza, to tak samo musimy postępować ze zwierzakiem. Odpowiednia opieka nad królikiem, to klucz do zdrowego i długiego życia naszego uszatego przyjaciela.

Jak przygotować się na królika?

Ponieważ zwierzę jest dla mnie członkiem rodziny, chcę dla niego jak najlepiej. Musi być zdrowe, zadbane i szczęśliwe. Pierwszym warunkiem, który uważam, że każdy musi spełnić, jest świadome podjęcie decyzji o posiadaniu królika. Królik z natury jest dzikuskiem, dlatego trzeba go oswajać. Można powiedzieć, że uszatek oddaje nam tyle, ile sami mu dajemy. Jeśli nie poświęcimy mu wystarczająco czasu, będzie nas ignorować, nie da się przytulić, pogłaskać, może nawet drapać i gryźć lub niszczyć mieszkanie. O takim króliku chyba nikt nie marzy, prawda? Królik zdecydowanie nie jest dla osób, które twierdzą, że nie mają czasu na psa, bo trzeba z nim wychodzić na spacery, dlatego chcą królika. Królik wymaga czasu, jeśli go nie ma, lepiej zrezygnować z adopcji/zakupu.

Poza naszym czasem i miłością, królik wymaga odpowiednich warunków. Musi mieć gdzie pobiegać, poskakać i nie mam na myśli tylko klatki, trzeba zapewnić mu wolność, bo dzięki temu będzie szczęśliwy. Całe moje mieszkanie jest do do dyspozycji Lucy. W mieszkaniu trzeba oczywiście zapewnić bezpieczeństwo. Króliki są niesamowicie ciekawskie, zaskakują swoją pomysłowością, umiejętnością wchodzenia w szczeliny, wskakiwania na meble i chęcią gryzienia (my szczęśliwie jeszcze tego nie doświadczyliśmy, ale i tak zabezpieczenie kabli to konieczność!). Ważne jest również odpowiednie przygotowanie klatki dla królika, prawidłowe odżywianie i dbanie o zdrowie małego przyjaciela, o tym poniżej.

Klatka dla mini lopa

Królik, nawet miniaturka, musi mieć dużą klatkę. Minimum to 100 cm długości, ale oczywiście im większy apartament tym lepiej. Jeszcze kilka lat temu, gdy nie było takiej świadomości, podstawy klatek królików wypełniało się trocinami lub siankiem. Dziś wiadomo, że jest to całkowicie zbędne lub wręcz w przypadku trocin szkodliwe. W klatce mini lopa musi się znaleźć to, co w klatce każdego królika, czyli: 

  • paśnik zawsze wypełniony siankiem, 
  • poidełko/miseczka z wodą (podobno miseczka jest lepsza, nie wymaga od królika wyciągania się po wodę, pozwala lepiej się napoić),
  • kuweta z drewnianym żwirkiem (tak, królik tak jak kot potrafi załatwiać się do kuwety, o ile zostanie tego nauczony),
  • miseczka na granulat o dobrym składzie i/lub zioła.

Poza tym warto królikowi zapewnić posłanie. Mnie weterynarz polecił mały, polarowy kocyk – miękki, wygodny i łatwy w praniu. No i zabawki, chociaż dla mojej Lucy, przynajmniej na razie, zabawki nie są żadną atrakcją, skutecznie je ignoruje.

króliczek mini lop
królik aguti
królik higiena
królik stójka
królik zima
mini lop aguti
mini lop klatka
mini lop
mini lop klatka
previous arrow
next arrow
Slider

Zdrowe żywienie królika rasy mini lop

Podstawą diety wszystkich królików jest woda (kranówka, nie mineralna!) i siano. Do tych dwóch produktów królik musi mieć stały dostęp. Oprócz tego królikowi dostarcza się wartości odżywczych za pomocą ziół. Niektóre zioła królik może jeść codziennie, inne raz na jakiś czas. Wybór jest ogromny. Wśród ziół, które powinny znajdować się w codziennej diecie, są np. mniszek lekarski, babka lancetowata, tymotka łąkowa, melisa, liście malin, liście brzozy. Rzadziej powinno się podawać m.in. skrzyp polny, pokrzywę, miętę czy ukochany przysmak mojej Lucy – liście porzeczki. Od weterynarza dowiedziałam się, że suszone zioła należy podawać jak najwcześniej, żeby przyzwyczajać królika do ich jedzenia i łatwiej przejść po roku życia na dietę składającą się wyłącznie z wody, siana i ziół, to najzdrowsza królicza dieta. Do roku podaje się jeszcze granulat – uwaga, dobrej jakości! Większość popularnych karm dla królików posiada zabronione dla królika substancje. Żeby nie zaszkodzić maluchowi, koniecznie należy wybrać granulat wyłącznie ze sprasowanych ziół. 

Wrócę jeszcze jednak do ziół, bo sama zastanawiałam się na początku, skąd brać zioła dla królika. Po pierwsze można je kupić. Małe opakowania kosztują ok. 6-10 zł. Po drugie mniszek lekarski czy pokrzywa rosną niemal wszędzie i nie ma przeszkód, żeby samodzielnie je pozrywać i ususzyć, ale tylko pod warunkiem, że roślinki pochodzą z zaufanego miejsca. Sama nie mam własnego ogródka, ale wystarczyło podpytać kilku znajomych osób i w ciągu kilku dni moja kuchnia, mały pokój i balkon zamieniły się w królicze królestwo, króliczą spiżarnię albo po prostu suszarnię ziół. Poza tym fajne dla królików są gałązki wybranych drzew liściastych. Mam wrażenie, że właśnie gałązki są najlepszymi zabawkami, a przy okazji ścierają zęby, które przecież rosną u królików całe życie.

Starszym królikom można podawać raz na jakiś czas warzywa i owoce (rzadko). Króliczą dietę rozszerza się po czwartym-piątym, ale ważne, by tak samo jak w przypadku ziół, skrupulatnie sprawdzać, które owoce i warzywa można podawać królikom. Dobre spisy dozwolonych warzyw i owoców można znaleźć bez problemu w internecie, choćby na stronach fundacji. 

Zdrowie mini lopa. Czy do każdego weterynarza można pójść z królikiem?

A czy z bólem ucha idzie się do kardiologa czy do laryngologa? I jeden lekarz i drugi, każdy pewnie coś podpowie, ale to laryngolog najlepiej zna się na rzeczy, będzie wiedział, jakie badania wykonać i co zrobić, by najszybciej wrócić do zdrowia. No, to już ustalone, że z królikiem idzie się do króliczego weterynarza, nie psiego czy kociego. Również w internecie, na stronach fundacji znajdują się spisy polecanych specjalistów. Naprawdę warto pójść do kogoś zaufanego i być spokojnym, że królik jest w dobrych rękach.

Do weterynarza chodzi się z królikiem systematycznie, by wykonać szczepienia i sprawdzić, czy nie ma żadnych problemów zdrowotnych. U półrocznego królika wykonujemy kastrację – to konieczność, nie dobra wola! Jeśli samodzielnie boimy się obcinać pazurki, to również w tej kwestii warto pojechać do lecznicy. No i na koniec coś bardzo ważnego – do weterynarza zgłaszamy się zawsze, gdy pojawi się jakikolwiek niepokojący objaw, np. brak apetytu, brak bobków, mokry nosek, zmiana sposobu poruszania się, “rzucanie” głową… Jeśli królik robi coś inaczej niż zwykle, to zawsze lepiej skonsultować się ze specjalistą i pomóc na czas naszemu małemu stworzonku. 

Jakie są mini lopy?

Mini lopy są śliczne, słodkie i kochane, to widać na pierwszy rzut oka, ale przede wszystkim są wymagające. Mi to nie przeszkadza, bo zdecydowałam się na królika świadomie. Widzę, jak procentuje każda chwila spędzona z Lucy. Od królika, który pierwszego dnia bał się poruszyć w klatce, doszłyśmy do momentu, w którym Lucy śmiało chodzi po całym mieszkaniu, biega, skacze, wykonuje w powietrzu rozmaite ewolucje, przynosząc wszystkim obserwującym ją osobom mnóstwo radości. Widać po niej również, jak potrzebuje kontaktu z człowiekiem. Kiedy jestem według niej zbyt długo czymś zajęta, robi stójkę, wyciąga się do mnie, jakby chciała zapytać: “Mamooo, co Ty tam robisz tak długo?” albo po prostu wskakuje mi na kolana, skutecznie odwracając moją uwagę od innych czynności.

Poza tym Lucy chodzi za mną po całym mieszkaniu, razem idziemy zrobić herbatę, razem idziemy posprzątać, razem idziemy… dosłownie wszędzie. Jeśli jednak Lucy zaśpi i pójdę do innego pomieszczenia bez niej, to jak tylko zobaczy, że wracam – wchodzę do pokoju, w którym akurat ona była, przybiegnie do mnie radośnie. Uwielbia się przytulać i głaskać. Początkowo nie lubiła być podnoszona, dlatego starałam się to robić w ostateczności. Teraz już się tak nie wyrywa, kiedy ją podnoszę, może nabrała do mnie większego zaufania? Poza tym u mini lopów niesamowite jest to, ile energii potrafi zmieścić się w takim małym ciałku. Chociaż Lucy jest najcudowniejszym umilaczem czasu, muszę przyznać, że jest również złodziejem czasu. Dlatego kolejny raz podkreślę, jeśli ktoś nie ma czasu, nie powinien mieć królika. Innym polecam z całego serca.

Kilka słów o mini lopach i hodowlach

Na koniec chciałabym jeszcze napisać kilka słów o samej rasie i hodowlach. Zanim sama zdecydowałam się na królika, naprawdę mocno nad nim myślałam. Kiedy w końcu byłam pewna, że zapewnimy mu dobre życie, zaczęłam więcej czytać, dowiadywać się kolejnych nowych rzeczy. Byłam pewna, że chcę młodego króliczka ze sprawdzonego miejsca, żebym była pewna, że jest zdrowy i będzie długo żył. Kiedy dowiedziałam się, że mini lopy są takie towarzyskie, chodzą za człowiekiem po domu, poszukują kontaktu i wiele z ich zachowań przypomina te typowe dla psów, byłam już pewna, że muszę mieć mini lopa. 

Znalazłam hodowlę, zaczęłam czytać na jej temat i wydawała mi się najlepszą opcją. Zdecydowała rodzinna atmosfera, troska o przyszłość królików, pozytywne opinie, informacje o tym, że króliki są pod opieką weterynaryjną. Po dosłownie kilku dniach z Lucy wyczytałam na zamkniętej grupie, że hodowla wcale nie jest taka cudowna, jak mi się wydawało. Przeczytałam przerażające rzeczy o stanie zdrowia króliczków pochodzących z tej hodowli. Już następnego dnia byłyśmy z Lucy u króliczego weterynarza. Spędziłyśmy w gabinecie dużo czasu i wróciłyśmy jeszcze do niego po kilku dniach na kolejne badania. Okazało się, że Lucy jest okazem zdrowia, nie ma żadnych wad, o których pisano na grupie, nie ma żadnych pasożytów.

Podobno w Polsce nie ma dobrych hodowli królików i z tym się zgadzam. Dla każdej liczy się biznes. Cena mini lopa waha się od powiedzmy od 150 zł do niemal 1000 zł. Dlaczego? “Ładniejsze” króliki, te o mniej popularnym ubarwieniu są droższe. To okropne, ale business is business… Nie chciałabym jednak też demonizować hodowli, w końcu sama mam z niej królika, który jest zdrowy, śliczny i kochany. Zawsze warto jednak pomyśleć o adopcji. Jest dużo cudownych królików, które poszukują ciepłych, kochających domów. 

Koniec pisania, idę wyprzytulać Lucy 🙂 

 

Manager Zdrowia

Zdrowy styl życia to nie tylko mój wybór, ale też wielka pasja. Nie miałam więc nigdy wątpliwości, że muszę zdobyć medyczne wykształcenie. W efekcie mogę cieszyć się tytułem magistra zdrowia publicznego i dietetyka. W swojej codziennej pracy zajmuję się marketingiem a z moich licznych obowiązków największą radość sprawia mi właśnie pisanie. Kiedy zastanawiałam się jak wykorzystać swoją miłość do tematów zdrowotnych i doświadczenie marketingowe, wpadłam na pomysł promocji zdrowia poprzez copywriting medyczny. Chciałabym, żeby teksty, które piszę na potrzeby swoich klientów i własnego bloga, zachęciły czytelników do wprowadzenia do swojego życia dobrych nawyków i wpłynęły pozytywnie na stan zdrowia.

Dodaj komentarz